Mniej znaczy więcej

Piękna, tajemnicza, niechętnie „udzielająca się”. Karierę budowała na własnych warunkach: mniej znaczy więcej. 

Hanna Banaszak zaśpiewa na scenie Filharmonii 26 stycznia o godz. 19. „Jestem typem samotnika, ale też nie wyobrażam sobie żyć bez innych. Samotność jest mi potrzebna do skupienia, tworzenia i odpoczynku od hałasu świata. Jednak prędzej czy później gna mnie do ludzi. Mam szczęście, że oni wciąż przy mnie trwają" – mówi wokalistka. Hanna Banaszak swoją drogę artystyczną rozpoczęła pod koniec lat 70. od jazzu. Często podkreśla, że w pracy interesuje ją różnorodność i wiarygodność każdej kolejnej odsłony. Już na początku interesowali się nią współcześni poeci i kompozytorzy. Byli wśród nich: Jerzy Wasowski, Andrzej Trzaskowski, Jonasz Kofta, Jeremi Przybora. Nadal współpracuje z czołówką polskich twórców. Swoją interpretacją uwspółcześnia poezję Kochanowskiego, wykonuje wiersze Brodskiego i Szymborskiej. Zmierzyła się wokalnie z muzyką Mozarta, Davisa. Jak sama mówi: mój koncert to wydarzenie zamknięte w spójną całość. Historie opowiedziane są muzyką, przepełnione melancholią, ale również dużą dawką humoru.

Prestiż  
Styczeń 2016